18.09.2013

Smaki Istrii



  po długiej przerwie dość ciężko się zmobilizować, ale powracam, głównie dzięki wczorajszemu komentarzowi Anki , dziękuję za miłe słowa .... 

   dzisiejszy post będzie fotorelacją wakacyjną, zdjęcia, zdjęcia i jeszcze raz zdjęcia, oczywiście głównie związane z jedzeniem, podzielę się z Wami moimi smacznymi wspomnieniami
   Chorwację kochamy od dawna, przez kilka lat odwiedzaliśmy Dalmację, w tym roku jednak wybór padł na Istrię i absolutnie nie żałuję, było fantastycznie 


mieszkaliśmy w Fazanie, ślicznym małym miasteczku położonym 8 km na północ od Puli

   wiem, że wakacje dawno już minęły, ale ja nadal wspominam, wspominam, wspominam ..... a moje najwspanialsze wspomnienia są chyba jednak związane z jedzeniem, więc o tym będzie przede wszystkim. Na wybrzeżu Istrii dominują wpływy kuchni śródziemnomorskiej, głównie włoskiej. Jada się tu makarony, risotta, polenty, dania z ryb i owoców morza. Częstym dodatkiem do różnych potraw są trufle pochodzące z Istrii. W głębi lądu kuchnia jest bardziej ciężka, mięsna. Mi osobiście smakowało wszystko. Głównie owoce, które jadaliśmy w wielkich ilościach, arbuzy, melony, winogrona, brzoskwinie, cudownie dojrzałe



   mały minus to brak fig, które, gdy byliśmy w lipcu były niestety niedojrzałe, koniec sierpnia to idealna pora na objadanie się tymi owocami, ale nie ma co narzekać, była cała masa innych pysznych rzeczy, między innymi trufle, które miałam okazję spróbować pierwszy raz w życiu, w miasteczku Motovun, leżącym na wzgórzu natrafiliśmy na sklepik, z którego nie mogłam wyjść, degustowaliśmy, degustowaliśmy i wyszliśmy z kilkoma truflowymi specjałami




jeśli będziecie kiedyś w Motovun, nie można nie wejść do tego sklepu, choćby na degustacje :) a oto nasze zdobycze 


doskonały ser owczy z dodatkiem czarnych trufli


truflowa oliwa z oliwek, którą wydzielamy sobie po kropelce :)


mieszanka trufli z dodatkiem pieczarek
czeka na otwarcie, prawdopodobnie przygotuję ją z makaronem
                          


kończący się już kremowy, truflowy ocet balsamiczny
rewelacyjny, bardzo zasmakował Ninie



Pani kroi dla nas długodojrzewającą szynkę, niebo w gębie oczywiście !



wybór niesamowity, spędziliśmy w tym sklepiku chyba z małą godzinkę, degustacjom nie było końca ...


poza wspaniałymi doznaniami smakowymi, cieszyliśmy oczy, objeżdżając półwysep
 bardzo spokojne, lecz przez to szalenie urokliwe  miasteczko St.Vincent




położony w środkowej części Istrii Hum jest uważany za najmniejsze miasto na świecie, podobno liczy około 14 mieszkańców, klimat tam panujący niesamowity, miasto obejść można w 5 minut, ale warto tam zajrzeć zdecydowanie!





Polecaną miejscowością turystyczną zachodniej Istrii jest Rovinj, to taka chorwacka Wenecja, z doskonale zachowanym starym miastem i niezwykle malowniczą okolicą, bardzo ładnie, choć dla mnie zbyt tłoczno, zdecydowanie bardziej pasuje mi klimat cichych, spokojnych miejscowości, dlatego też nie napiszę o Puli, gdyż poza Amfiteatrem nie znalazłam tam niczego ciekawego. 

Rovinj








miało być o jedzeniu .... więc wracam do zdjęć kulinarnych, ryby i owoce morza, to coś na co również warto się skusić, kalmary z grilla to dla mnie najwspanialszy smak wakacji, klimat chorwackiej konoby (restauracji) wypełnionej zapachami od których aż kręci się w głowie .... wszechobecny czosnek, oliwa, rozmaryn, trufle, bajka po prostu ....



kalmary z grilla z pieczonymi, doprawionymi rozmarynem ziemniakami


dorada, krewetki i kalmary, z dodatkiem ziemniaków ze szpinakiem, oj marzyłby mi się teraz taki talerz przed nosem



pizza z owocami morza 



kawa pyszna w każdym zakątku Istrii (zielony przyjaciel gratis !)



oczywiście muszę również wspomnieć o pieczonej przy drogach jagnięcinie, której udało nam się w tym roku spróbować, podano ją z grillowanymi warzywami i ajwarem, nie powiem ile zjadłam .....:)






kolejna rzecz, za którą kocham Chorwację to wina, które tam pite smakują wybornie, w Valbandon, bardzo blisko miejsca gdzie nocowaliśmy natrafiliśmy na fantastyczne klimatyczne miejsce, z winnicami i piwnicami, do których można było wejść i jak wszędzie degustować, miejsce nazywa się Marceta  i zaopatrywaliśmy się tam w trunki na wieczór, głównie wina, lecz muszę przyznać, że nie bedąc zwolenniczką mocnych trunków miodową Rakiję piłam z przyjemnością



 Rakija od wyboru do koloru




tak właśnie było, pięknie i smacznie .... 






Ajwar jedzony z bułą na ulicy ....



i przede wszystkim wypoczynek .....




na koniec Fazana po zachodzie słońca i moje skarby wcinające naleśniki (Palaćinke)



20.07.2013

Chłodnik litewski




to mój ostatni post przed urlopem, tak długo wyczekiwanym ..... i to właśnie już dziś :) zostawiam Was z przepisem na chłodnik z moich własnych ( co prawda mikro rozmiarów) buraczków, pora idealna na taki właśnie obiad, zachęcam do przygotowania!


składniki:
pęczek botwinki
3 ogórki 
rzodkiewki
pęczek koperku
gruby szczypior
2 duże jogurty greckie
2 duże kefiry
kubek słodkiej śmietanki
sól, pieprz
sok z cytryny i cukier do smaku

dodatkowo: ugotowane jajka

Botwinkę dokładnie myjemy, i całość siekamy drobno (liście wraz z buraczkami). Wrzucamy do garnka i zalewamy małą ilością wody, tak aby cała botwinka była przykryta. Gotujemy około 10 minut, zostawiamy do wystygnięcia. Umyte ogórki i rzodkiewki kroimy (ja ze skórką) w drobną kostkę. Do wywaru buraczanego dodajemy jogurty, kefir i śmietankę, mieszamy, następnie dodajemy posiekaną zieleninę, doprawiamy solą, pieprzem i sokiem z cytryny. Chłodnik podajemy z ugotowanymi jajkami, można połączyć wcześniej z całością, wtedy jajka kroimy w kostkę lub ozdabiamy na świeżo połówkami jajek.



życzę wszystkim którzy jeszcze nie wyjechali udanych urlopów !!! 

14.07.2013

Kompot z czereśni




czym byłaby czereśniowa kuchnia, bez kompotu z czereśni ....  :)  jest smaczny, zdrowszy niż kupowane soki i co najważniejsze, przez cały rok może nam przypominać lato, słońce i zieleń, uwielbiam ! szczególnie podany zimą do obiadu, bajka ....   


potrzebujemy:
słoiki litrowe
czereśnie 
cukier
woda

Umyte czereśnie wrzucam do czystych słoików, prawie do pełna, zasypuję każdy słoik dwoma łyżkami cukru, zalewam gorącą przegotowaną wodą i zakręcam. Słoiki pasteryzuje około 15 minut, wyjmuję gorące i układam do góry dnem. Po ostygnięciu kompoty gotowe do odłożenia do spiżarni. Gdy będziemy je odwracać i z któregoś wycieknie woda tzn. że coś poszło nie tak, najprawdopodobniej felerny słoik lub źle dopasowana nakrętka, można wtedy spokojnie przelać do nowego słoika i pasteryzować jeszcze raz. 

Robicie kompoty? Z czego smakują Wam najbardziej?



12.07.2013

Placek drożdżowy z rabarbarem


Pogoda za oknem już niestety nie taka jak wtedy kiedy piekłam placek (u nas dziś pada i pada) więc tym przyjemniej umieszczać mi dziś ten post, wracają smaczne wspomnienia ... był to mój pierwszy drożdżowy wypiek na słodko, z minimalnie za bardzo podpieczonym spodem, ale dzieciakom uszy się trzęsły, więc można go uznać za udany! korzystałam z przepisu znalezionego na stronie Kwestia Smaku, przygotowując jednak kruszonkę z podwójnej porcji, no i czas pieczenia był u mnie inny niż podany, ciasto trzymałam w piekarniku ponad godzinę, ale to chyba różnie bywa, zależnie od piekarnika, trzeba po prostu sprawdzać patyczkiem.
Podaję zatem minimalnie przeze mnie zmieniony przepis.

składniki na ciasto:
1 szklanka mleka
1 szklanka cukru
1 kostka masła (200 g)
4 jajka
50 g świeżych drożdży
4 szklanki mąki pszennej tortowej

kruszonka:
150 g cukru
150 g masła
300 g mąki pszennej

+ około 700g obranego rabarbaru

Dużą formę o wymiarach około 28 x 39 cm (ledwie mieści się w piekarniku) posmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia, papier też posmarować masłem. Do rondelka wlać mleko, dodać cukier i pokrojone na kawałki masło. Cały czas mieszając podgrzewać na średnim ogniu aż masło i cukier się rozpuszczą. Przelać do większej miski i zmiksować z jajkami. Wkruszyć drożdże do ciepłej masy i zmiksować. Przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na około 2 godziny (blisko źródła ciepła, bez przeciągów), aż masa się spieni.
Dodać przesianą mąkę i wyrabiać (można miksować mikserem np. końcówkami do ciasta drożdżowego, bo ciasto będzie rzadkie) przez 15 minut, aż ciasto będzie gładkie, elastyczne i nie będzie się bardzo kleiło. Nie wolno dodawać więcej mąki! Ciasto wyłożyć do przygotowanej blaszki i równomiernie rozprowadzić.
W międzyczasie nagrzać piekarnik do 180 stopni C (góra i dół bez termoobiegu) oraz pokroić rabarbar na 1/2 cm kawałki. Składniki na kruszonkę wyrobić w misce rękoma. Na ciasto wyłożyć rabarbar a następnie rozsypać kruszonkę.
Do nagrzanego piekarnika wstawić blachę z ciastem, drzwiczki otworzyć na oścież i podgrzewać tak ciasto przez 20 minut (w tym czasie urośnie). Następnie zamknąć piekarnik i piec przez 40-45 minut aż brzegi ciasta lekko się zrumienią na złoty kolor, wówczas sprawdzić patyczkiem środek ciasta - patyczek powinien być suchy. 


4.07.2013

Pizza z jajkiem i szpinakiem




oto kolejne wykorzystanie moich szpinakowych zbiorów ....

przepis na ciasto:
0,5 kg mąki
40g drożdży
szklanka ciepłej wody
łyżeczka soli
odrobina cukru
2 łyżki mleka
2 łyżki oliwy

rozkruszone w rękach drożdże rozpuszczam w gorącym mleku, dodaję odrobinę cukru i odstawiam do wyrośnięcia, mąkę mieszam z solą, dodaję wyrośnięty zaczyn, wodę i urabiam ciasto rękoma, po chwili dolewam oliwę i urabiam dalej, jeśli mamy czas odstawiamy ciasto do wyrośnięcia, potem wałkujemy i przekładamy na blachę lub kamień

na wierzch:
5 dużych garści szpinaku
4-5 ząbków czosnku
oliwa z oliwek
3 jajka

opłukany i osuszony szpinak podsmażam na oliwie z oliwek, dodaję rozmiażdżony ząbek czosnku i sól
tak przygotowany szpinak nakładam na rozwałkowane i posmarowane oliwą z oliwek ciasto, rozkładam czosnek pokrojony w cienkie plasterki i delikatnie wbijam jajka, solę, pieprzę i pakuję do piekarnika nagrzanego do 220 stopni, na około 15-20 minut (zależy to od grubości ciasta i od tego czy pieczemy na blasze czy na kamieniu, ja piekłam na kamieniu i pizza była gotowa dość szybko)




25.06.2013

Camembert z czosnkiem i orzechami








1 camembert w drewnianym pudełku 350g
(u mnie Duc De Coeur zakupiony podczas tygodnia francuskiego w Lidlu)
2 ząbki czosnku
(pokrojone w plasterki)
1-2 łyżki oliwy z oliwek
kilka listków bazylii
łyżka syropu klonowego
kilka orzechów włoskich

Rozpoczynamy od nagrzania piekarnika do 180 stopni. Następnie wyjmujemy ser z opakowania, zdejmujemy papier i wkładamy z powrotem do pudełka. Nacinamy w kilku miejscach i "nadziewamy" go czosnkiem. Układamy świeże liście bazylii, polewamy oliwą i wkładamy do piekarnika na 15 minut. Po wyjęciu skrapiamy delikatnie syropem klonowym, ozdabiamy orzechami i maczając w nim grzanki pozostajemy w zachwycie :) Polecam! 


21.06.2013

Smoothie truskawkowe z jogurtową pianką



czy również wciągacie po 2 kg truskawek dziennie??
ja tak się boję, że zaraz się skończą, że wcinam jak opętana :)

składniki:
truskawki (najlepiej z lodówki)
jogurt naturalny
odrobina cukru

Zimne truskawki umyć, obrać, zmiksować bez żadnych dodatków. Jogurt naturalny dosłodzić do smaku i również zmiksować. Do kieliszka nałożyć truskawki, na wierzch delikatnie jogurtową piankę. Gotowe!




14.06.2013

Syrop z kwiatów czarnego bzu


idealny na nadchodzące upały.... a zimą ponoć łagodzi oznaki przeziębienia

zachęcam do zbiorów, to chyba już ostatni dzwonek!


składniki:
około 40 kwiatów czarnego bzu (baldachimów)
1 litr wody
1 kg cukru
1 cytryna (lub 1 łyżeczka kwasku cytrynowego)

Po zebraniu kwiatów rozkładam je na gazety, aby ewentualni mieszkańcy opuścili swe lokum :) Gotuję wodę i mieszam ją z cukrem i wyciśniętą cytryną. Tak przygotowanym gorącym syropem zalewam kwiaty i przykryte odstawiam na 48 godzin. Po tym czasie całość zagotowuję odcedzam i przelewam do słoiczków, pasteryzuję około 15 minut. Gotowe!

8.06.2013

Tarta ze szparagami




ze specjalną dedykają dla Krzysztofa, który zaczyna lubić szparagi  .......  POZDRAWIAM :)
tarta (jak to tarta :) przepyszna! świetny obiad na ciepło jak równiez idealna do przekąszenia na zimno

ciasto:
1.5 szklanki mąki
0,5 kostki masła
0,25 szklanki zimnej wody
łyżka oleju
duża szczypta soli

scalacz:
duży kubek śmietany 18%
dwa jajka
odrobina grana padano (może też być każdy inny ser)
sól, pieprz
gałka muszkatołowa
tymianek

nadzienie:
pęczek zielonych szparagów
(mimo tego, że zielone, obieram 1/3 od dołu i odcinam końcówki, związuję gumką i gotuję pionowo tak, aby końcówki nie były zanurzone w wodzie około 10-12 minut)

Mąkę pomieszać z solą, wkroić zimne masło, dodając wodę i olej zagnieść ciasto. Dobrze jest je schłodzić, ale przyznam, że nie zawsze to robię. Gotowym ciastem wykleić formę lub rozwałkować i wyłożyc nim naczynie żaroodporne. Jest to porcja ciasta, która starcza akurat na typowe naczynie do tarty, widoczne na zdjęciu, czasem robię cieńsze ciasto i wykładam dwa mniejsze naczynia. Ciasto od niedawna wykładam papierem do pieczenia i obciążam fasolą. Zdecydowanie polecam! Tak przygotowane zapiekam około 12 minut w 180 stopniach, zdejmuję papier z fasolą i podpiekam kolejne 5 minut. W tym czasie ubijam jajka ze śmietaną, doprawiam i próbuję czy scalacz jest smaczny. Na podpieczonym cieście układam szparagi, zalewam scalaczem i pakuję do piekarnika na 30 minut, po 20 minutach posypuję startym grana padano. Uwielbiam!